201909.21

Bandyta w Radiu

 – Czy pseudo dziennikarz Piotr Nisztor może w Polsce bezkarnie promować bandytów?

Jak funkcjonuje państwo prawa? I jak przestępcy mogą w nim bezkarnie funkcjonować?

– Takie pytania zadaliśmy ministrom i szefom służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa, a także obywateli.

Poniższy artykuł przedstawia informację o przedsiębiorcy, a właściwie przestępcy z Wielkopolski, zajmującym się handlem bronią.

O przestępcy, który korumpując funkcjonariuszy policji, służb i prokuratury budzi postrach w Wolsztynie.

 Przestępcy, który nie zawahał się strzelać do ludzi z broni palnej zastraszając także członków rodziny niewygodnych świadków.

 O „biznesmenie”, który torturował i znęcał się bezkarnie nad własną żoną i dziećmi, nawet wtedy, kiedy znalazł sobie drugą żonę.

 O człowieku, który pozostawił trójkę nieletnich dzieci byłej żonie, która zastraszona i bez środków do życia, omal nie popełniła samobójstwa.

 Pytamy, gdzie jest państwo prawa, o którym mówi Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i naczelny Prokurator, do którego zastraszeni obywatele skierowali pismo o pomoc?

Gdzie jest Mariusz Kamiński minister spraw wewnętrznych i administracji, który zezwala na hasanie bandycie z bronią palną?

 Gdzie jest Piotr Pogonowski, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który zezwala funkcjonariuszom na korupcję w spółkach skarbu Państwa, jednostkach służb specjalnych, czy w wojsku polskim?

 Gdzie jest Ernest Bejda, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którego pracownicy na każdym kroku są korumpowani?

 I gdzie jest Jarosław Szymczyk, Komendant Główny Policji, który przymyka oko na współpracę funkcjonariuszy ze światem przestępczym?

Pełną dokumentację o działalności przestępczej Jacka Pieńczaka, skierowaliśmy na początku roku do wszystkich organów państwowych zajmujących się ściganiem przestępców.

Postanowiliśmy to uczynić, ponieważ procesy w sprawie tego niebezpiecznego przestępcy przeciągają się latami w sądach i prokuraturach.

Zwłaszcza, iż Jacek Pieńczak grozi śmiercią i zastrasza osoby, które są świadkami w jego sprawach.

Tutaj zwracamy uwagę na fakt, iż kilkakrotnie celował i strzelał do zastraszanych przez siebie ludzi z broni palnej, raniąc kluczowego świadka w sprawie.

Biznesmen z Wolsztyna – tak przedstawił w audycji radiowej „dziennikarz” Piotr Nisztor groźnego przestępcę Jacka P., który nie tak dawno pobił swojego pracownika Jakuba Dworczaka, jednego ze świadków, który zeznaje przeciwko bandycie.

Jacek Pieńczak, pojawił się w miejscu pracy Dworczaka, pobił go i groził, że zabije jego partnerkę i dzieci. Za ten incydent kolejny raz J. Pieńczak został aresztowany.

Przekupieni dziennikarze, z pobitej ofiary (co wynikało z zabezpieczonego przez policję monitoringu) robią agresora, i opisują Jakuba Dworczaka jako pracownika, który mści się na swoim pracodawcy (sic!).

 

PROMOCJA W POLSKIM RADIU PRZESTĘPCY I NARKOMANA – AUDYCJA PIOTRA NISZTORA


Piotr Nisztor, za promocję bandyty na falach radiowych publicznego Polskiego Radia – jak wynika z zeznań naszego informatora – wziął pieniądze.

 Wszystko można kupić, szczególnie u Piotra Nisztora, na co dowodem jest fakt, że na początku słuchowiska, Piotr Nisztor nazywa Jacka Pieńczaka biznesmenem z Wolsztyna, zajmującym się handlem bronią i szkoleniami, który to rzekomo rozpracował opisywaną także przez Piotra Nisztora w Gazecie Polskiej Jolantę Sobolewską vel Sarę.

Jeżeli tak wygląda dziennikarstwo uprawiane przez dziennikarzy w mediach publicznych, jak przykład materiału Piotra Nisztora, także finansowanego z pieniędzy publicznych, to możemy mówić o upadku jakichkolwiek wartości i morali, które powinny przyświecać dziennikarstwu za pieniądze obywatela.

Jest to nie do pomyślenia, abyśmy – jako obywatele – zbiorowo składali się na realizacje audycji z przestępcami i bandytami.


31 lipca 2019 roku po godzinie 17:00, Piotr Nisztor zaprasza na wywiad do Polskiego Radia przestępcę Jacka Pieńczaka.

Naprawdę bardzo polecam ten wywiad, ponieważ jest on tak żałosny, że aż nieprawdopodobny. Okazuje się, że to dzięki Pieńczkowi, Jolanta Sobolewska vel Sara została rozpracowana i zatrzymana.

Otóż to nieprawda.

Piotr Nisztor na wstępie reklamuje usługi Jacka Pieńczaka, również robi to na zakończenie radiowej audycji.

Jacek Pieńczak przedstawia sylwetkę „Kisiela” jako Andrzeja K. Wtóruje mu Piotr Nisztor uzupełniając, że chodzi o „Kisiela” – byłego GROM-owca.

Dziennikarz w pasji „uzmysławia” słuchaczom, iż to Kisiel jest przestępcą, a nie Jacek Pieńczak, który zapiera się, iż to „Kisiel” chciał z nim pracować.

Prawa jest taka, że to dzięki „Kisielowi”, jeszcze wtedy nikomu nieznany złodziej, oszust, narkoman, ale też babski bokser Jacek Pieńczak, zaczyna współpracę z byłymi żołnierzami GROM-u i FORMOZY.

Jest kłamstwem, jakoby J. Pieńczak uczestniczył w jakichkolwiek szkoleniach FORMOZY czy innej jednostki specjalnej.

Natomiast Pieńczak kilkakrotnie korzystał z usług opisywanej przez Piotra Nisztora Jolanty Sobolewskiej. Robili to także jego pracownicy, w tym Igor Barnaś (Defendu), który zajmował się jego strzelnicą w Babimmoście – CAMP X.

Piotr Nisztor pokazuje Pieńczaka jako człowieka z branży, eksperta, specjalistę, tropiciela, który pomimo systemu i nieudolności służb rozpracował i pojmał podającą się za agentkę Jolantę Sobolweską vel Sarę.(sic)

Jacek Pieńczak zaraz po publikacji materiału rozsyła materiał Nisztora do rzeszy ludzi w tym do zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, ABW, CBA i Policji.

– Dzięki Panu Nisztorowi cała Polska usłyszała tyle kłamstw i promocji Jacka Pieńczaka w Polskim Radiu – przestępcy i narkomana, którego karierę biznesową przedstawiam poniżej.

„Jak nieudolnym trzeba być dziennikarzem śledczym, albo też łasącą się na kasę dziennikarską gnidą panie Piotrze Nisztorze. Pytamy o to człowieka, który swoje felietony pisze na łamach Gazety Polskiej, czy prowadzi audycje w Polskim Radio za publiczne pieniądze”.

 

PIOTR NISZTOR I JEGO TAJEMNICZY ROZMÓWCA – „BIZNESMEN” JACEK PIEŃCZAK


W audycji radiowej na zaproszenie Nisztora, jako jego główny gość niedawno pojawił się Jacek Pieńczak. Dziennikarz zaprosił go na dużą rozmowę, choć trudno tego „biznesmena” znaleźć w internecie, a gazety piszą o tym rzekomym przedsiębiorcy zazwyczaj jako o „Jacku P.”, ponieważ jest to osoba znana szczególnie w światku przestępczym, policyjnym, czy też prokuratorskim

Sprawa Pierwsza. Nielegalny wwóz broni do Polski podczas Światowych dni Młodzieży z udziałem Ojca Św. w Polsce. Jacek Pieńczak pod wpływem narkotyków zostaje zatrzymany przez Niemiecką Policję i Polską Straż Graniczną za posługiwanie się fałszywymi dokumentami. Jego pracownik bez pozwolenia na broń, ani dokumentów przewozi arsenał broni w bagażniku. Oboje zostają w kajdankach przewiezieni do Prokuratury.

Jacek Pieńczak w dzień, kiedy zaczynały się światowe dni młodzieży w Polsce wybrał się do Niemiec, skąd sprowadzał zakupioną przez siebie broń. Wziął ze sobą zaufanego pracownika Jakuba Dworczaka. Do Hamburga pojechali Audi A8 na próbnych nr. rejestracyjnych by odebrać broń: 5 karabinów MP5, 4 pistolety Zigzauer 9 mm, tłumiki i kamizelki kuloodporne. Zamówienie realizowane było na firmę CAMP-X, zarejestrowaną na Anitę Karcz – żonę Jacka Pieńczaka. Broń długą załadował na tylne siedzenie, a krótką do bagażnika wraz z butami firmy LOVA.

Po drodze zatrzymali się, ponieważ Pieńczak miał umówiony zakup busa marki VW T5 dla swojego teścia, Stanisława Karcza do firmy budowlanej Dana-Bud. Po zakupie tego samochodu, Jacek Pieńczak spożył kokainę i kazał Dworczykowi wsiąść do Audi A8 i jechać za nim.

Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt iż Dworczyk nigdy nie posiadał prawa jazdy, a także pozwolenia; ani na broń, ani na jej przewóz.

Jak informuje Wojciech Kwiek z Prokuratury w Słubicach, Jakub Dworczak posługiwał się także fałszywym prawem jazdy.

Obaj delikwenci zostali zatrzymani przez niemiecką policję w Świecku, gdzie natychmiast została zaalarmowana Polska Straż Graniczna.

Kiedy zorientowali się, że Jakub Dworczak wwozi do Polski broń bez żadnych dokumentów, został natychmiast zatrzymany.

Jacek Pieńczak pokazywał niemieckiej policji ksera różnych dokumentów, które po zweryfikowaniu okazały się fałszywe.

Obydwoje zostali zatrzymani i przekazani Straży Granicznej w Świecku.

Tam Jacek Pieńczak powołuje się na współpracę z ówczesnym dowódcą GROMU Piotrem Gąstałem.

Obydwaj przestępcy zostają przewiezieni do Prokuratury w Słubicach, gdzie zostali przesłuchani i po kilkunastu godzinach zwolnieni z aresztu.

Prokuratura zatrzymała broń i kilkadziesiąt tysięcy euro, które Pieńczak miał przy sobie.

O sprawie informował również Wojciech Kwiek z prokuratury Rejonowej w Słubicach oraz wszystkie najważniejsze media w Polsce.

Jacek Pieńczak po tym zdarzeniu zaczął straszyć i grozić Jakubowi Dworczykowi, ale także jego ojcu Tadeuszowi Dworczykowi.

Zastraszał ich funkcjonariuszami policji, a także żołnierzami GROMU.

„- Pewnego dnia, kiedy zbliżał się termin przesłuchania, kazał nam przyjść na spotkanie i zaczął nas instruować co mamy mówić na policji, czy prokuraturze. Był naćpany. W końcu zaczął do nas strzelać z broni na amunicję FX” –  relacjonuje Jakub Dworczyk. Ranił mojego ojca w brzuch i plecy. Wcześniej kazał mu biegać i skakać, zastraszając w ten sposób mnie i mojego ojca. Było to na strzelnicy w Babimmoście – CAMP X.

Pieńczak nakłaniał Jakuba Dworczaka do składania fałszywych zeznań grożąc jemu i jego rodzinie śmiercią.

Prokurator Magdalena Kasprzak z Wolsztyńskiej Prokuratury potwierdza, że Jackowi Pieńczakowi postawiono zarzuty m.in. gróźb karalnych, wywieranie wpływu na świadka i spowodowanie obrażeń ciała…

 

SPRAWA DRUGA JACKA PIEŃCZAKA: GINĄCE TIRY

 

Jacek Pieńczak rejestruje firmy transportowe na swojego brata Marka Pieńczaka.

Jacek i Marek Pieńczak na te firmy oprócz TIRów, sprowadzają również SUVy, które rejestrują jako samochody ciężarowe.

Pierwsza BLUE – LINE, druga MINI MAX VACO. Kiedy okazało się, że firmy nie przynoszą zysku, Jacek Pieńczak postanowił w różnych częściach Polski sprefabrykować kradzieże TIRów.

Nasz informator wie przynajmniej o trzech zaginionych całych zestawach z towarami, w różnych częściach Polski w przeciągu trzech tygodni.

Przekazał nam również pełną relację zdjęciową, która została przekazana do Prokuratury i Krajowej Administracji Skarbowej.

 

SPRAWA TRZECIA JACKA PIEŃCZAKA – „KRADZIONE SAMOCHODY”

 

Kradzieże samochodów na zlecenie Jacka Pieńczaka to m.in. AUDI Q5 koloru wiśniowego poćwiartowane na części i AUDI A8 D4 2015 r. Te samochody zwożone były na Hale PAK LOGISTIC. Przywoził je przyjaciel Jacka Pieńczaka. Silnik z pierwszego samochodu został zamontowany dla firmy PK EKO-TRANS Odpady Sp. z o.o. spólka komandytowa z siedzibą w Warszawie, ul. Płochocińska 23, 03-044 Warszawa.  Aneks z dn. 21.03.2017 r. do umowy zlecenia naprawy zwanej w dniu 7.03.2017r w Wolszytnie. Skrzynia biegów od tego kradzionego samochodu jeszcze niedawno była na hali Logistic PAK w miejscowości Karpicko, w pieczarkarni na ul. Poznańskiej 4, 64-200 Wolsztyn. Reszta części została sprzedana na aukcjach Allegro na koncie Jacka Pieńczaka: konto Freejack12.

Lista skradzionych samochodów jest zabezpieczona. Kopia znajduje się też w Prokuraturze Krajowej, gdzie 8 marca 2019 roku pełna dokumentacja (zdjęciowa i e-mailowa) została dostarczona.

Fot. Jacek Pieńczak przy jednym ze skradzionych samochodów.


SPRAWA CZWARTA: NIEZABEZPIECZONA BROŃ I AMUNICJA

 

Jacek Pieńczak ma na stanie ponad 300 sztuk broni: krótka, długa.

Skompletował ją były podoficer GROMu Wiesław Woźnic, wspólnik Anity Karcz, żony Pieńczaka w firmie BERLOPAK, który także zarządza inną firmą należącą do niego w Warszawie.

Wraz z osobami postronnymi z agencji detektywistycznej sprawdziliśmy zabezpieczenie broni i amunicji.

Okazało się, iż byli pracownicy mają dostęp do drzwi głównych wejściowych i znają hasła do sejfu, w którym są klucze do magazynu broni.

Sfilmowaliśmy całe zdarzenie i przekazaliśmy do MSWiA oraz powiadomiliśmy Policję. Dosyć, że magazyn broni jest niezabezpieczony to również jest bez ochrony.

Jak wynika z relacji świadków Jacek Pieńczak wielokrotnie wchodził do magazynu broni pod wpływem narkotyków i alkoholu.

Kilkakrotnie również pod wpływem alkoholu i narkotyków urządzał sobie wraz z przyjaciółmi z „półświatka” strzelaninę z broni z ostrą amunicją.

Pod gołym niebem, również na terenie firmy PAK LOGISTIC Patrycji i Anity Karcz ul. Kasztanowa 6, 64-200 Wolsztyn, gdzie prezesem firmy jest Jacek Pieńczak, stoją kontenery morskie z załadowaną ostrą amunicją, wartą ponad 3 000 000 złotych zabezpieczone tylko kłódką.

Każdy może wejść na teren firmy i wynieść niezabezpieczoną amunicję.

Potwierdzić to mogą pracownicy PAK LOGISTIC: Filip Bocer, Tadeusz Wieczorek, Lopez, Mijagi oraz Dawid Matusiak.

Dawid Matusiak to przyjaciel Pieńczaka, który związany był z wiceministrem MSWiA Zdzisławem Rau w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, który w 2014 roku został zatrzymany w nocy przez policję w Nowym Tomyślu (Woj. Wielkopolskie), gdzie po pijanemu strzelał z pistoletu marki GLOCK w stronę samochodu do rodziny z dzieckiem.

Informowały o tym gazety i słono się z tego tłumaczył rzecznik prasowy Ministerstwa. Jak się potem okazało, przyjaciel Pieńczaka, wiceminister MSWiA (był prawnikiem i policjantem) prowadził samochód mając 1.5 promila alkoholu we krwi.

Dawid Matusiak zarządza stowarzyszeniem CAMP X, oraz skutecznie pobiera i realizuje dotacje z MSWiA, oraz MON.


SPRAWA PIĄTA: „WSPÓŁPRACA” JACKA PIEŃCZAKA Z AGENTAMI CBA


Sprawą m.in. zajmuje się Wydział Kryminalny KWP w Poznaniu, oraz mjr Wojciech Skrzypek z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Jak Informował Sędzia Sądu Okręgowego w Poznaniu Aleksander Brzozowski, Jacek Pieńczak w tej sprawie został zatrzymany i doprowadzony, a następnie przesłuchany w Prokuraturze na okoliczność podawania się za agenta CBA, oraz współpracę z funkcjonariuszami CBA.

Sprawie kilkukrotnie próbowano ukręcić łeb, kiedy wyszło na jaw, iż za funkcjonariuszami stoją wysocy politycy i funkcjonariusze.

Prokuratura zaczęła się zastanawiać czy funkcjonariusze współpracujący w danej chwili z Jackiem Pieńczakiem wykonywali czynności, czy była to prywatna akcja funkcjonariuszy.

Sprawa trafiła do Biura Kontroli i Spraw Wewnętrznych CBA – poinformował rzecznik tej instytucji, Piotr Kaczorek.

Pieńczak kolegował się z funkcjonariuszami Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz przyjaźnił się z Marcinem Posadzy – osobnikiem podszywającym się pod funkcjonariusza CBA, który załatwiał dla niego różne biznesowe sprawy.

Jacek Pieńczak, pewnego razu chciał pozbyć się niewygodnego w interesach, własnego szwagra – Sebastiana Szymańskiego, który zauważył nieprawidłowości w prowadzonych przez Pieńczaka interesach.

Pieńczak postanowił go za wszelka cenę zniszczyć.

Temat był szeroko opisywany na łamach „Rzeczypospolitej”, gdzie gazeta opisywała powiązania Jacka Pieńczaka z funkcjonariuszami CBA, którzy potem za tą współpracę zostali zatrzymani i wydaleni z Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Jak relacjonuje nasz informator – Pieńczak, wraz z funkcjonariuszami pojawił się u Szymańskiego, z faktury które były rzekomo wystawione przez Szymańskiego. Funkcjonariusze za załatwienie sprawy chcieli ponad 150 000 zł.

Grozili nawet Szymańskiemu więzieniem. Szymański wiedział, że nigdy nie wystawiał podobnych dokumentów, więc zaalarmował policje.

Jednak tą sprawę szybko ukręcają funkcjonariusze CBA, którzy tłumaczyli się działaniami operacyjnymi.

Kolejny informator przekazuje nam informację, iż funkcjonariusze u Jacka Pieńczaka serwisowali swoje samochody.

Także i te operacyjne, jak AUDI A8 D3 kolor czarny 4.2 TDI.

W bagażniku tego samochodu znajdowało się kilkanaście tablic rejestracyjnych m.in. LU. WU, WE, PZ, PE, WM. Z tych tablic również korzystał Pieńczak przewożąc skradzione w Niemczech samochody.

Jakub Dworczak, oraz Radosław Wajs ps. Kwik, pracownicy Jacka Pieńczaka kilkanaście razy przekazywali funkcjonariuszom CBA koperty z pieniędzmi.

Radosław Wajs, notorycznie zastraszany i bity przez swojego pracodawcę J. Pieńczaka do dnia dzisiejszego jest jego pracownikiem.

Jak wynika z zeznań naszych informatorów; Jacek Pieńczak, oprócz pieniędzy i gadżetów naprawiał w gratisie prywatny samochód Marcina Posadzy, rzekomego funkcjonariusza CBA i funkcjonariuszom w kwotach kilku dziesięciu tysięcy złotych.

Kiedy pracownik zadał pytanie Pieńczakowi, dlaczego tak inwestuje w tych ludzi – odpowiedział, że musi dbać o nich, bo oni dużo mogą. Jakub Dworczak kilkukrotnie jeździł z Jackiem Pieńczakiem do Warszawy, gdzie on spotykał się z funkcjonariuszami CBA.

Dworczak godzinami czekał w aucie na parkingu restauracji „SIWY DYM”.

Kiedy Pieńczak wyszedł z jednego takich spotkań mówił, że właśnie wykańcza Kisiela (byłego GROMOWCA).

Straszył swojego pracownika, iż jak będzie niegrzeczny to skończy jak Kisiel. Jakub Dworczak był wtedy bardzo przerażony, bo wiedział, że jego groźby są realne.

Kiedy przekupiony prokurator z Poznania kolejny raz chciał ukręcić sprawę kontaktów Pieńczaka z funkcjonariuszami CBA wkracza do sprawy Sędzia Sądu Okręgowego w Poznaniu Aleksander Brzozowski.

Zarzucił on prokuratorowi, że niesłusznie wykluczyła możliwość przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy CBA (art.231 k.k.) oraz że nie określił on statusu osób uczestniczących w spotkaniach w tym zdarzeniu.

Wtedy prokurator nie ustalił kim były osoby trzecie, czy byli to funkcjonariusze i czy ich działania były legalne.

 

Dopiero po naszych interwencjach Funkcjonariusze CBA zostali zatrzymani i wydaleni ze służby.


SPRAWA PIATA: Andrzej K. KISIEL – CZYLI WROBIENIE BYŁEGO GROMOWCA ANDRZEJA KUSIOŁKA W SPRAWĘ PRZYJĘCIA ŁAPÓWKI


Jacek Pieńczak znał się dobrze z Jolantą Sobolewską vel SARA, poprzez Igora Barnasia z Defendu, z którym Sobolewska się nawet przyjaźniła. Kolegowała się również z Andrzejem „Kisielem” kiedy z Barnasiem pracowali dla Pieńczaka. Pewnego dnia między Igorem Barnasiem a Sobolewską wynikło nieporozumienie, w którym poszło o nierozliczone płatności.

Igor Barnaś także pracował dla Jolanty Sobolewskiej vel Sary wraz z innymi GROM-owcami, w których Sobolewska organizowała jakieś tajne akcje.

Potrzebowała ludzi posłusznych i pod bronią.

Przyjmowała śledzenia jakiś dziwnych osób, zabezpieczała komputery, serwery, oraz dokumenty zanim miały zostać przechwycone przez Policję. Wchodzili oni na prywatne posesje w trakcie nadzorowanych przez Sobolewską akcji.

Szczególnie z jednym z GROM-owców była w wielkiej przyjaźni – z GROM-owcem o ps. WAMPIR. Zaprzyjaźnił się on z partnerem Sobolewskiej o pseudonimie OWCA.

W 2013 r. Igor Barnaś i Andrzej Kusiołek zaangażowali Sobolewską do sprawdzenia uczestników biorących udział w szkoleniu z byłymi specjalsami z GROM – NAVY SEALS w podpoznańskiej strzelnicy.

Sobolewska wtedy okazywała dokumenty Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Partner Jolanty Sobolewskiej – OWCA za szkolenie nie zapłacił, w rewanżu za usługę Sobolewskiej dla Igora Barnasia z Defendu.

To właśnie wtedy Bogdan Węgrzynek ostrzegał Andrzeja KISIELA, że funkcjonariusze ABW mają na celowniku Jolantę Sobolewską vel Sarę, która opowiadała o jakiś tajemniczych akcjach w Polsce i poza granicami kraju.

Na tyle skutecznie, że omal Patryk Vega, nie wykorzystał jej życiorysu w filmie, gdzie pokazał innego funkcjonariusza pod przykryciem Jarosława Pieczonkę ps. MIAMI.

Po krótkim czasie (2016 rok) jak relacjonuje nasz informator – „dowiedziałem się iż ci sami agenci, którzy szantażowali szwagra Jacka Pieńczaka – Sebastiana Szymańskiego zatrzymali Andrzeja Kusiołka. Zatrzymanie odbyło się w dniu 29 lipca 2016 roku. Wiem, że Jacek Pieńczak właśnie w tym celu spotykał się z funkcjonariuszami CBA i też za te działania otrzymywali oni pieniądze”

Kiedy cofniemy się parę miesięcy wstecz, zobaczymy Andrzeja Kusiołka Kisiela, który dowiaduje się od pracowników Pieńczaka, że ten dosyć, że zalega im z wypłatami, to jeszcze prowadzi niejasne biznesy.

Kradnie samochody i sprzedaje je na części, rozbija ekskluzywne samochody i wyłudza pieniądze z Auto-Casco.

Wtedy Kisiel postanawia odejść od Pieńczaka i pracować na własny rachunek.

Jacek Pieńczak w obawie, że Kisiel pozbawi go wszelkich kontaktów, stara się na wszystkie sposoby zdyskredytować GROM-owca, który realizował odwieczne plany Pieńczaka. Rozpowiada plotki o pijaństwie Kisiela, o tym, że zawalał u niego szkolenia i postanowił zakończyć z nim współpracę.

Łasi na kasę GROM-owcy tylko przytakiwali Pieńczakowi, który finansował wydarzenia JW GROM z balami charytatywnymi włącznie (sic!).

Wiesław Woźnica były GROM-owiec, proponuje Pieńczakowi założenie firmy handlującej bronią, a Kacper z Formozy proponuje Pieńczakowi stałą współpracę.

Kisiel, który zbudował całe podwaliny CAMP X nagle staje się dla Pieńczaka i Barnasia bezużyteczny. Tak jak swojego szwagra, Jacek Pieńczak postanawia wykończyć Kisiela. Robi to za pomocą skorumpowanych funkcjonariuszy CBA, którzy planują całą akcję.

Jacek Pieńczak na tę chwilę czekał kilka miesięcy.

W tym dniu oczekiwali wiadomości na CAMP X z innym swoim pracownikiem zaangażowanym w dyskredytację „Kisiela” m.in. z Igorem Barnasiem Defendu.

Obaj byli przeszczęśliwi, iż zaplanowana akcja udała się, a Andrzej Kusiołek „KISIEL” został za rzekome przyjęcie łapówki zatrzymany na 3 miesiące.

Co ciekawe, o tym fakcie pisali na swoich profilach społecznościowych i firmowych CAMP X i DEFENDU – Pieńczak i Barnaś wcześniej, niż podały to media.

Kopiując artykuły z gazet i pisząc z kim musieli współpracować, Jacek Pieńczak w tym dniu triumfu przesadził z proporcją kokainy zmieszanej z alkoholem i wylądował w szpitalu z ostrym zatruciem.

Tutaj należy dodać, iż w owym czasie Igor Barnaś, kierował strzelnicą w Babimmoście, którą dzierżawi do dnia dzisiejszego Jacek Pieńczak.

Barnaś często stoi na bramkach wraz ze swoimi „przyjaciółmi” i to on Pieńczakowi dostarcza kokainę.

Igor Barnaś w Poznaniu, wraz ze swoją grupą jest znanym dealerem narkotyków.

Po pewnym czasie uruchamiamy „swojego” detektywa Pawła Aleksandrowicza, byłego funkcjonariusza CBŚ.

Sprawa nabierała tempa. Wychodzą na jaw kolejne fakty z życia Pieńczaka i już wtedy mieliśmy 100 % pewność, iż za sprawą Andrzeja Kusiołka „KISIELA” i Sebastiana Szymańskiego faktycznie stoją ci sami skorumpowani urzędujący funkcjonariusze lubelskiej Delegatury CBA.

Detektyw, który był wynajęty przez Sebastiana Szymańskiego szwagra Pieńczaka ma nagrania rozmów Jacka Pieńczaka z agentami Centralnego Biura Antykorupcyjnego, w którym ustala wartość łapówki, którą ma przekazać skorumpowanym funkcjonariuszom.

Ma również zapisy filmowe, na których widać, jak witają się z Jackiem Pieńczakiem skorumpowani funkcjonariusze.

 

SPRAWA SZUSTA: BURMISTRZ BABIMOSTU I STRZELNICA


Jacek Pieńczak poinstruowany przez przyjaciół funkcjonariuszy CBA, trzykrotnie 2015/2016 r chciał przekupić burmistrza Babimostu. Niestety uczciwy burmistrz nie skusił się na prowokację Jacka Pieńczaka, który miał zawsze przy sobie 50 000 w oznaczonych banknotach (zarejestrowanych w CBA).

Łapówka miała przekonać burmistrza, aby ten podpisał regulamin strzelnicy w Babimoście. Burmistrz oczywiscie nigdy łapówki nie przyjął. Zabronił urzędnikom umawiania spotkań z Pieńczakiem, a o tym fakcie powiadomił odpowiednie organy ścigania.

Dlatego do dnia dzisiejszego, przez ponad 5 lat, 11 ha „strzelnica” w Babimoście działa nielegalnie!

Ponadto, tutaj trzeba zaznaczyć, że strzelnica jest zwykłym pastwiskiem – tak wynika z oficjalnych dokumentów, na której Pieńczak postawił baraki.

Ziemia jest nie „odrolniona”. Nie przeszkadza to Ministerstwu Obrony Narodowej, aby za MONowskie dotacje, na nieodrolnionej ziemi funkcjonowała „strzelnica” gdzie szkoli się młodzież z klas mundurowych i wojskowych.


SPRAWA SIÓDMA: PIERWSZE POSTRZELENIE


Z relacji świadków.

W maju 2015 roku, podczas kiedy Jacek Pieńczak przebywał w magazynie broni, będąc pod wpływem narkotyków, dokonał niezgodnego z przepisami sprawdzenia broni, którego efektem był niekontrolowany strzał.

W wyniku tego strzału kula przebiła drzwi magazynu broni, raniąc w nogę Artura Mastelaża, który stał w sąsiednim pomieszczeniu.

Jacek Pieńczak, kiedy przyjechała policja oznajmił, iż broń wypaliła samoczynnie. Funkcjonariusze policji przewieźli Jacka Pieńczaka na kontrolę trzeźwości, oraz użycia innych niedozwolonych środków.

Jednakże w szpitalu w Wolsztynie pracuje koleżanka Anity Karcz (Jacka Pieńczaka) o nazwisku Kozica, która podmieniła próbki z moczem, tak by nie doszło do wykrycia środków odurzających w postaci kokainy.

Pracownik Pieńczaka (D.) zapłacił ze swoich pieniędzy postrzelonemu pracownikowi – Arturowi 6 000 zł, aby nie skierował sprawy do sądu.

Jak relacjonował Wojciech Adamczyk oficer prasowy KPP w Wolsztynie, sprawę uznano za nieszczęśliwy wypadek.


SPRAWA SIÓDMA: POSTRZELENIE NA STRZELNICY CAMP X


Jacek Pieńczak wynajął oś na strzelnicy pracownikom Służb Ochrony Lotniska w Ławicy. Zajęcia były prowadzone na strzelnicy, która nie posiadała dopuszczenia ze względu na brak podpisanego regulaminu przez Burmistrza Gminy Babimost.

Zajęcia były przeprowadzone z rażącym naruszeniem warunków bezpieczeństwa, ponieważ uczestnicy szkolenia strzelali z karabinków AK – amunicją o kalibrze 7.62 z rdzeniem stalowym do metalowych poperów na odległosci 20/25 metrów w wyniku czego pocisk odbijając się metalowego popera ranił jednego z uczestników w tętnicę udową.

Tylko dzięki szybkiej pomocy jednego z uczestników udało się zatamować krwawienie do momentu przybycia śmigłowca medycznego, który natychmiast przetransportował poszkodowanego do szpitala.

Gdyby nie znajomość jednego z uczestników postepowania zgodnie z zaleceniami TC3 i posiadaniu przez niego stazy uratował poszkodowanemu życie.

Podczas zajęć była użyta broń o możliwości prowadzenia ognia ciągłego AK 47 na której to użycie Jacek Pieńczak nie miał pozwolenia. Sprawa ta była nagłośniona w lokalnych mediach. I właśnie po tym incydencie Pieńczak stracił licencję na obrót bronią.



SPRAWA ÓSMA: Podmienianie łusek podczas obowiązkowego strzelania z broni po jej zakupie i oddanie trzech łusek do WPA Poznań

 

Z zakupionej broni należy oddać 3 strzały w obecności funkcjonariusza policji. Następnie 3 łuski spakować do koperty i przesłać je z informacją, z której broni i o jakim nr. seryjnym z zamka broni zostały wystrzelone.

Jacek Pieńczak natomiast podrabiał koperty i podpisy funkcjonariusza policji, wkładając przypadkowe łuski odpowiadające danemu kalibrowi broni.

Z relacji świadków sytuacje miały miejsce bardzo często, ponieważ Jacek Pieńczak miał swoje układy w policji.


SPRAWA DZIEWIATA: „Układ” Jacka Pieńczaka z oficerem Wojska Polskiego Tomaszem Pułkownikiem z Mogilna

 

Jacek Pieńczak dzięki współpracy z ówczesnym dowódzcą GROM-u Piotrem Gąstałem pozyskiwał „dojścia” do świata oficerów współpracujących z JW. 2305.

Tak też poznał podpułkownika Tomasza Pułkownika, który załatwia do dziś sprawy związane z zamówieniami w Obronie Terytorialnej.

Ten właśnie oficer załatwił kilka miesięcy temu to, że wojsko wynajmuje część hal PAK LOGISTIC pod magazynowanie moździerzy.

Teraz Pan Tomasz Pułkownik, znajomy ministra Antoniego Macierewicza załatwia kontrakt Pieńczakowi na produkcję amunicji właśnie w siedzibie ww firmy.

Pieńczak podarował panu Pułkownikowi auto marki VW PASAT 2016 rok koloru srebrnego. Samochód ten został zakupiony od Pana Tomasza Woźniaka zamieszkałego w Poznaniu, który u Pieńczaka prowadził zajecia z Krav-Magi. Do dziś biznesmen nie jest rozliczony z Woźniakiem ani za zajęcia, ani za samochód.


SPRAWA DZIESIATA: WYŁUDZENIA VAT I AKCYZY


Jacek Pieńczak to bardzo sprytny handlarz częściami samochodowymi. Na przełomie 2008-2018 pobierał części z niemieckich serwisów samochodowych m.in. w miejscowości Sewtenbergu w Niemczech. Pieńczak zamawiał części do luksusowych marek takich jak: Porshe, Audi i VW w bardzo dużych ilościach, za co nie płacił podatku VAT.

Nigdy nie wystawił w Polsce na te części żadnego rachunku VAT zgodnie z polskimi przepisami. Za ten okres zakupił części za przynajmniej kilkanaście milionów złotych – relacjonuje kolejna osoba zajmująca się w ówczesnym czasie prowadzeniem firmy MagazynAudi.pl Karcz i wspólnicy.

Pełną dokumentację (zdjęciową i e-mailową) skierowaliśmy do Prokuratury Krajowej i Krajowej Administracji Skarbowej

SPRAWA JEDENASTA: LEWE FAKTURY


Na przełomie około czterech lat (2014-2018) Jacek Pieńczak wystawiał co miesiąc dla Pana Piątka – Firma Piątek Śledzie z siedzibą w Siedlcu, lewe faktury za usługi sprzątające jego obiektów.

Każda faktura opiewała na kwoty kilkunastu tysięcy złotych. Kolejnym biznesmenem, dla którego Pieńczak wystawiał fałszywe faktury był pan Kędziora, który zajmuje się przetwórstwem pieczarek, a jego firma znajduje się w miejscowości Kiełpiny koło Wolsztyna.

Prezes Kędziora co miesiąc po kopertę z fałszywą fakturą, przyjeżdżał swoim czarnym Porshe Panamera.

Fałszywe faktury wystawiane były z firm: Magazyn Audi, Firma CAMP X i PAC LOGISTIC.

 

SPRAWA 12: KORUMPOWANIE WOLSZTYŃSKICH FUNKCJONARIUSZY POLICJI i BYŁEGO KOMENDANTA POLICJI W WOLSZTYNIE


Jeden z przykładów. Kilka miesięcy temu kierujący pod wpływem alkoholu Jacek Pieńczak, został zatrzymany do kontroli drogowej.

W trakcie przeprowadzanych czynności policyjny alkomat wykazał 1,8 promila w wydychanym powietrzu.

Jacek Pieńczak w obecności pasażera i policjanta, zadzwonił do szefa Wolsztyńskiej drogówki, który wydał polecenie, aby pijanego kierowcę multivana T6 funkcjonariusze puścili.

Sam Pieńczak policjantom wręczył 200 zł. Funkcjonariusze policji w Wolsztynie nawet nie zatrzymują do kontroli Pieńczaka, przyjeżdżają natomiast za darmo postrzelać sobie na CAMP X.


Po artykułach w „Rzeczypospolitej” ten proceder się urwał – mówi nam naczelnik wydziału kryminalnego Komendy Policji w Wolsztynie, gdzie toczą się postępowania wyjaśniające i karne w stosunku do funkcjonariuszy i Jacka Pieńczaka.


SPRAWA 13: FAŁSZOWANIA DOKUMENTÓW SAMOCHODOWYCH I ZANIŻANIE –  AKCYZY


Jacek Pieńczak przez wiele lat fałszował dokumenty związane z opłatą akcyzy za sprowadzane samochody. Jednym z przykładów które przedstawiamy są:

– Auto Schuster AUTO RUDOLF SHUSTER

Haderer tr. 34 załączniki w piśmie poniżej.

– AUDI A8 Long 4.2 TDI o nr nadwozia WAUZZZ4H4GN007528 na kwotę 48500 EURO – sfałszowana na kwotę 28740 euro i od tej kwoty została zapłacona akcyza z dnia 12.10.2016.

– AUDI A8 L 4.2 TDI nr. nadwozia WAUZZZ4HXFN035283 na kwotę 44740 EURO sfałszowana na kwotę 27115 euro, zakupiona w dniu 26.08.2016.

Listę kilkunastu samochodów sprowadzonych przez Jacka Pieńczaka zabezpieczyliśmy i powiadomiliśmy odpowiednie organy ścigania.

Jackowi Pieńczakowi w tym procederze (fałszowania dokumentów jak również dokumentacji finansowej) pomagał Biegły Sądowy Rzeczoznawca z Poznania.


Biegły kazał rozbierać te samochody pod zdjęcia (materiały zabezpieczony i przekazane organom ścigania), aby miał podstawy obniżenia akcyzy.


SPRAWA 14: WYŁUDZENIA UBEZPIECZENIA/ODSZKODOWANIA Z AUT ZAREJESTROWANYCH W NIEMCZECH I NA NIEMIECKICH NUMERACH REJESTRACYJNYCH


BMW E93 CABRIO kolor srebrny nr rej LIP 777 – Jacek Pieńczak sam rozbił ten samochód w miejscowości Siedlec. W samochód kierowany przez Pieńczaka uderzył właściciel firmy SLEDZIE-PIĄTEK, ale że BMW było za mało rozbite, to poprawił je na strzelnicy w Babimoście – relacjonuje informator.

Pieńczak z niemieckiej ubezpieczalni wyłudził za tan samochód ponad 17 tysięcy euro.

Ten sam samochód sprzedał w Lipsku w Niemczech w komisie u Pana Juranda za kwotę 15 000 euro.

AUDI A8 D4 rok produkcji 2015 koloru czarnego na tych samych numerach rejestracyjnych, czyli LIP 777 Jacek Pieńczak rozbił na AutoCasco .

SAMOCHODY POLSKIE

Na przełomie roku 2013 do 2018 Jacek Pieńczak rozbił kilkanaście ekskluzywnych samochodów, m.in samochód marki Mercedes-Benz GL koloru czarnego w miejscowości Wielichowo koło Grodziska Wielkopolskiego.

W zaparkowany na rynku Mercedes z wielkim impetem wjeżdża w tył samochodu swoim BMW kolega Jacka Pieńczaka. Pieniądze zostały wyłudzone z AutoCasco Warty.

Pieńczak wyłudził kilkadziesiąt tysięcy złotych. Po czym sprzedał samochód swojemu koledze za 40 000 zł.

AUDI S6 5200 V10 kolor popielaty rozbite przez Pawła Krzyżaniaka –  ps. KRZANEK właściciela firmy KRC AUTO Swarzędz koło Poznania, ul. Cmentarna 13.  Na zlecenie Jacka Pieńczaka, auto zostało dwa razy rozbite na Auto Casco.

Po pierwszym rozbiciu samochód został wyremontowany w zakładzie u Krzyżaniaka, po czym rozbili ten samochód ponownie.

Jacek Pieńczak w ten sposób uszkodził kilkanaście ekskluzywnych samochodów w tym Porshe 911 Carrera o nr rej P7 PAK, VW T6 MultiVan, AUDI A8.

Pełna lista samochodów rozbitych przez Jacka Pieńczaka i zorganizowaną grupę przestępczą została przekazana odpowiednim organom ścigania.


SPRAWA 15: NIEPŁACANIE ZUS


Jacek Pieńczak swoim pracownikom w firmach CAMP X nie odprowadzał ZUS-u. W sumie ponad 10 pracowników zostało poszkodowanych, zastraszonych a następnie zwolnionych przez nieuczciwego pracodawcę.


SPRAWA 16: SILNE KONTAKTY Z BYŁYM DOWÓDCĄ JW GROM PŁK PIOTREM GĄSTAŁEM

 

Jacek Pieńczak wielokrotnie chwalił się również na portalach społecznościowych zdjęciami z byłym dowódcą JW GROM płk. Piotrem Gąstałem.

Pieńczak opowiadał o wizytach i wspólnych działaniach z Piotrem Gąstałem oraz innymi żołnierzami GROMU.

Często otrzymywał od nich coiny, naszywki, gadżety, które w swym biurze ma w pokaźniej liczbie.

Wielkie wrażenie na Jacku Pieńczaku robiły wizyty w ośrodku szkoleniowym JW GROM na Rembertowie na tzw. Killing House – relacjonuje nasz informator.

To właśnie dzięki byłemu dowódcy JW GROM, Piotrowi Gąsałowi, Pieńczak nabył m.in. bez przetargu z Jednostki Wojskowej 2305 samochód terenowy marki MACHINDRA o nr. rej. P1 GROM, kiedy dowódcą jednostki był Piotr Gąstał.

 Z żołnierzami tej jednostki wyjechał kilkukrotnie do USA, na targi militarne opłacając im bilety lotnicze oraz hotele.

 Z byłym dowódcą GROMU planowali wylot do Królestwa Jordanii, z żołnierzami JW 2305 do centrum antyterrorystycznego, gdzie szkoleni są tamtejsi specjalsi.

Wtedy to zaczął dostarczać do tej jednostki sprzęt. Kilkukrotnie GROM-owcy uczestniczyli w ćwiczeniach na strzelnicy w Babimmoście.

Haniebne ze strony ówczesnego dowódcy JW GROM płk. Piotra Gąstała (pseudonim „Bisu)”, byłego oficera tej jednostki mjr. Jacka Kowalika (pseudonim „Chlor”), oraz podoficera Wiesława Woźnicy, a także innych żołnierzy JW GROM, było utrzymywanie zażyłych stosunków z przestępcą Jackiem Pieńczakiem.

Gdzie jest honor oficera, na który ci panowie się tak często powołują?

– Pytali żołnierze siostrzanych jednostek specjalnych znających Kisiela.


Odpowiedź jest bardzo prosta.

 

– Andrzej Kusiołek „Kisiel” jest prawym człowiekiem, niemającym tak wielkich pieniędzy jak Pieńczak. I choć pieniądze Pieńczaka pochodzą z przestępstw, to tak wysokim oficerom to absolutnie nie przeszkadza, kiedy są obdarowywani.

Haniebne jest to, iż żołnierze tej elitarnej jednostki dalej współpracują z przestępcą, dzięki któremu były operator tej jednostki – podoficer, st. chorąży sztabowy Andrzej Kusiołek został zatrzymany przez spreparowaną przestępczą akcję skorumpowanych funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Sam płk. Gastał i były oficer tej jednostki por. Paweł Moszner wypowiadali się niechlubnie o Andrzeju Kusiołku, iż ten ma poważne problemy z alkoholem i że jest winny tego zajścia.

 

SPRAWA 17: UKRYTA BROŃ NA OŚRODKU CAMP X

 

Poważne przestępstwo zignorowane przez Policję!

Nielegalne posiadanie broni przez Jacka Pieńczaka, sprowadzonej przez byłego GROM-owca Wiesława Woźnicę.

Broń kaliber 22 milimetry, produkcji czeskiej, bez numeracji seryjnej, która została usunięta na polecenie Pieńczaka, została zakopana na terenie strzelnicy CAMP X przez jego pracownika Radosława Wajsa.


Jacek Pieńczak przeznaczył tę broń na tzw. „czarną robotę”.


BYŁA ŻONA JACKA PIEŃCZAKA – NIESPŁACONE ALIMENTY NA TRÓJKĘ DZIECI

 

Była żona Jacka Pieńczaka wychowuje dwie córki: 16, 15 lat i syna 12 lat. Była żona była wielokrotnie prześladowana i zastraszana przez Jacka P., damskiego boksera, który od paru lat nie łoży na swoje dzieci.

Cała sprawa jest na tyle poważna, że Firma Berlopak sp. z o.o. zarejestrowana w Karpicko, gdzie figurują wymienieni w tekście Wiesław Woźnica, były GROM-owiec, Anita Bożena Karcz, żona, Jacka Pieńczaka, sam przestępca skazany prawowitymi wyrokami Jacek Pieńczak i oficer Wojska Polskiego Pułkownik Tomasz, miała dostarczać broń do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i do jednostek specjalnych, w tym JW. GROM i Służby Ochrony Państwa.

Ostatnio omalże Berlopak nie wygrał przetargu ogłoszonego przez Komendę Główną Policji, na dostarczenie broni krótkiej dla CBŚP i kontrterrorystów.

Z Jackiem Pieńczakiem powiązani są inni urzędujący funkcjonariusze i pracownicy jednostek specjalnych, którzy również zaangażowani byli w rozbijanie ekskluzywnych samochodów, na co oczywiście mamy stosowne dokumenty.


Bogdan Węgrzynek

oraz Kacper Wojdyło i Remigiusz Chowaniec


Linki:

https://www.rp.pl/Przestepczosc/304109878-Udawali-funkcjonariuszy-CBA-chcieli-wyludzic-pieniadze.html

https://www.rp.pl/Sadownictwo/160729088-55-tys-lapowki-oficerowie-sluzb-i-kobieta.html

https://www.youtube.com/watch?v=1YDVG2nHc20